wieczorem

Gdy będę kończyć życie
przecież to fakt
wyżyty należycie
niczym plik akt
lekko zniszczony
będę zadowolony

Już teraz to wiem
wieczorem
z kominkiem
z kocykiem
z humorem
w milczeniu
czując bliskość w płomieniu

Choć mógłbym pisać
bez końca
kartka się kurczy
z gorąca
znika wraz ze mną
cała treść

Do zoba

cześć

Babie lato, czyli jesień

Jest cicho i słonecznie
tej jesieni
bukiet złotych myśli
kołysze się niespiesznie . . .

wiem
to się zmieni
emocji bure chmury
zimne deszcze słów

ale potem znów…

…jest cicho i słonecznie
zapachy i kolory
wśród każdej pogody
ciepłych uczuć szal
daje dużo swobody

skracam antenę

mniejszy zasięg
nad adasiem
da się !!!!!!

nie sięgam
wybrednie wybieram
i n f o r m a c j e

a ku ku
fejsbuku
tańczę moje rytmy
zamiast
a l g o r y t m y

znikam
nie klikam
czuję
siebie obserwuję

przymrużam oko
jest s p o k o

Wszystko gra

Na wszystko w naszym życiu możemy patrzeć jak na pewnego rodzaju grę, w którą gramy, akceptując jej reguły, lub rolę, którą mamy odegrać. Nasz wybór jest prosty: albo gramy w nią taką, jaka ona jest, albo szukamy innej.

~ Piotr Stankiewicz, Sztuka życia według stoików

nakręcanie

Coś mnie nakręca
się znęca
boję się
że plany runą
horyzont pokryty łuną
pali się!!!!!

Wszystkie techniki
triki
na miejsca!!!
Do roboty!!!

ale zaraz…
o co ten cały ambaras?
co się stało to się nie odstanie
pozostaje czekanie
albo po prostu bycie
powtarzając sobie
takie jest życie

Bajka

Pewnego dnia w nocy w Pszczewie urodził się mały piesek. Miał na imię Gutek. Przyszedł wujek Marian i zobaczył małego pieska, który nie miał domu i przygarnął go do siebie. Gutek bardzo się ucieszył. Poszli razem do lasu przygotować dla Gutka dom. Ścieli kilka drzew, zrobili z nich deski, a z desek budę, którą Gutek pomalował własnym ogonem. Tak bardzo się cieszył! Miał swój dom! Wchodził do niego i wychodził ciągle…

Wujek Marian powiedział: Gutku, będziesz pilnował naszej posiadłości – i Gutek wziął to sobie mocno do serca. Siedział, pilnował, szczekał na wszystkich, nawet gryzł jak było trzeba!

Pewnego dnia w nocy przyszli złodzieje. Skradali się najciszej jak tylko mogli. Gutek spojrzał na nich jednym okiem, poczekał cichutko aż podejdą bliżej i… rzucił się na nich z całą siłą!!! Złodzieje uciekali aż im buty latały dookoła uszów! Wujek Marian był bardzo zadowolony. Poszedł do zamrażarki, wyciągnął wielką kość i dał Gutkowi jako nagrodę za skuteczną ochronę. Gutek zabrał kość do swojej budy i gryzł ją, gryzł aż usnął…

Bohaterowie odeszli, dzieci urosły, bajka zostaje w sercu…