Zmiany, zmiany, zmiany

Na początku października adres bloga myfulness.com przestanie działać. Będzie on dostępny w nowej lokalizacji https://myfulness.zrelaksowany.pl

Ostatnio moja aktywność tutaj mocno spadła. Bardziej przeżywałem do wewnątrz niż na zewnątrz – stąd po prawie pięciu latach zdecydowałem, że nie będę przedłużać domeny na kolejny rok.

W tym momencie nie wiem co będzie dalej. Być może zostanie jako archiwum minionych przeżyć, a może pojawi się coś zupełnie nowego… zobaczymy.

KOŁO

zatoczyłem koło
nie jest mi wesoło
ani smutno

coś do mnie dociera
choć czasem doskwiera
gdy głowę utną

stoję
a pociąg jedzie
ziemia się kręci
droga mleczna płynie
wszechświat się rozszerza

nie ujarzmię tego zwierza
raz spłoszony wielkim wybuchem
niesie nas wszystkich

a kiedy spadniesz zmęczony ruchem
polecisz bezszelestnie w górę
w spokojnej ciszy

sen na

sen mi się śni
niezależnie od nocy
i dni
a myślałem żem przebudzony

wezmę więc kocyk
albo prześcieradło
nakryję ducha
gdyby lunatykujące ciało spadło

patrz
słuchaj
i wiedz – to wszystko mary
śnię ten sen
czasem świadomie
chwilowe zen
w mojej komie

święto flagi

Dziś o świcie
przypłynęło do mnie morze
szumiąc niezbyt skrycie
pomyślałem
a może
złudzenia tylko tworzę?
Przecież spałem!
Zgiń! Przepadnij nocna maro!
O boże!
Naprawdę wokół mokro i szaro!
A ja sam w łupince świadomości
co przecieka…
Nie ma gdzie uciekać

Poddaję się rzeczywistości
nie jestem przecież z cukru
chociaż’m słodki
robię żagiel z białej flagi
płynę dalej nagi
jaźni środkiem

święto pracy

chleb moczony w wodzie
o słońca wschodzie
chrzęst myśli pod zębami czasu
zużyta maszyna – coraz więcej hałasu

jesteśmy niewymienni
podparci kijami myśli
albo ich braku

w ignorancji niezmienni
bośmy przyszli
bez strachu

co mi jeszcze trzeba
oprócz tego chleba
zbyt twardego nieco
nim się kruki zlecą?

może krótkiej chwili
w ciszy
tej jednej kropli…

Gra w itacje

Mają silną grawitację
i zawsze rację
Zbliżają się wciąż do siebie
lecz odległość nie maleje
co się dzieje?

Jedno spada
drugie ucieka
to nie jest wada
tamto nie kaleka
kręcą się w kółko
niezrozumienia
jak pory roku!
Ciągle się zmienia!

Ziemia i Księżyc – układ kosmiczny
taki odwieczny związek karmiczny
mijają tysięczne doby
a oddziałują na siebie
w te same sposoby

To normalne – są częścią wszechświata
gdzie wszystko dookoła siebie lata
dobrze że w bezpiecznej odległości
bo kolizje nie są źródłem radości

śledzie

W morzu martwym pływały dwa śledzie
O jedzenie się nie martwiły
„Jakoś to będzie”
mówiły
i miłością żyły

Morze w końcu wyschło na wiór
Śledzie odpłynęły ostatnią z dziur

Zrządzeniem losu dziwnym
trafiły w czerwone morze
Jaka tu dziwna woda! O boże!
A fuj! Kochany mój!

Rybom naiwnym
opowiadały o życiu na słonej pustyni
a oni jedyni!
Co rusz się nabijały
na brak zrozumienia
Miałki swą różnorodnością ten akwen cały
stwierdziły

Do widzenia!

Tunelem w czasoprzestrzeni
wpłynęły w morze czarne
myśląc że to coś zmieni
i owszem!

Na przeżycie szanse marne
w tej otchłani czarnej dziurze
za to na utratę zmysłów
całkiem duże

Pogubiły się w ciemnościach
tlą się w nich nadzieje małe
że rozwiążą swe problemy
kiedy trafią w morze białe

Cóż z tego
przecież nie znają tam dróg
nie mają nawet nóg
lecz to nie przeszkadza marzyć
że przecież wszystko może się zdarzyć

kraj-obraz

kraj-obraz
obraz kraju
w którym ludzie narzekają
raz po raz

chociaż nie chcę
mnie dopada
ego łechce
dobrze gada
w środku nas

a potem kac
płaskim jak plac
brudny
choć sam moment taki cudny
nie chcę was!

bez obrazy
robiłem to wiele razy
lecz po dłuższym poście
męczą mnie tacy goście
mówię pass…

pisma

napisano bowiem
słowo po słowie
jak krowie na rowie
a jednak każdy ma swoje racje
interpretacje

wolę więc rozmawiać
pytania stawiać
głosem
zamiast liter ciosem

i tak zapomnę szczegóły
choć tak jestem czuły
zostanie jedynie wrażenie
ulotne jak dawne wspomnienie